piątek, 23 grudnia 2011

Paprocki & Brzozowski S/S 2012



fot: Agnieszka Wachnik
Ostatnio zaniedbywałam bloga, ale postaram się to nadrobić. Grudzień jest dla mnie bardzo zwariowanym miesiącem, zarówno ze względu na koniec semestru jak i udział w pokazie Paprockiego & Brzozowskiego. Dostałam się na pokaz czołowych polskich projektantów i wciąż nie mogę w to uwierzyć!

W czwartek 1 grudnia pojechałam do Bielska na casting. Nie myślałam, że mam szansę, chciałam po prostu dowiedzieć się czegoś nowego, spróbować, zobaczyć jak to wygląda. Wniosek z tego taki, że trzeba próbować, inaczej nigdy nie spełnimy swoich marzeń.

Sam casting miał bardzo prostą formę. Wchodziłyśmy na salę grupami, następnie każda z nas musiała się przejść. Gdy prowadząca casting dowiedziała się, ile mam wzrostu, usłyszałam "to malutko, ale przejdź się jeszcze raz". Następnie zostałam poproszona o podanie danych kontaktowych i pozostanie jeszcze przez chwilę na sali. Gdy wszystkie kandydatki spróbowały swoich sił, zaczęło się wyczytywanie. Myślałam, że to koniec, aż zabrzmiało moje nazwisko. "A reszcie dziękujemy". Razem z tymi, które zostały w sali, zastanawiałyśmy się: dostałyśmy się, czy to kolejny etap i będą jeszcze odrzucać? Ale to była już kompletna ekipa. Przez chwilę poćwiczyłyśmy chodzenie, a następnie dostałyśmy instrukcję "Przyjdźcie jutro o 10 na przymiarki".

I tak oto następnego dnia już o 10 rano pojawiłam się w Bielsku w Pasażu pod Orłem - podczas gdy impreza miała swój początek dopiero o 20.30. Przygotowania były dosyć żmudne i czasochłonne. Większość czasu to po prostu czekanie - na makijaż, na próbę, na fryzurę (czesali nas fryzjerzy z salonu Maniewski Hair&Body). Czas ten wypełniałyśmy rozmową - razem ze mną w tym pokazie chodziły dziewczyny z naprawdę dużym doświadczeniem, które na kontraktach były we wszystkich stolicach mody (i nie tylko) i pracowały dla najlepszych. Dzięki nim jestem bogatsza o kolejne informacje. Gorąco pozdrawiam i dziękuję ;*. W międzyczasie udało nam się również załapać na krótkie lekcje chodzenia z Iloną Felicjańską.



Około 19.30 zaczęły się poprawki makijażu, fryzur, wkładanie strojów...

(fot: Ula Kóska)

...a potem już tylko wybieg, światła reflektorów i flesze:

(źródło: podorlem.bls.pl)
(źródło: podorlem.bls.pl)

 

 

Szybka przebiórka z pomocą garderobianych i kolejne wyjście:

(źródło: podorlem.bls.pl)
(źródło: streetfashionbielsko-biala.blogspot.com)

Wszystko szło gładko, dopóki nie pojawiły się schody... dosłownie. Podczas 3. wyjścia-prezentacji, jak to mówią, postanowiłam obejrzeć podłogę z bliska. Dzięki pewnej osobie całe zdarzenie możecie obejrzeć:


Pomimo, że wypadek wyglądał dosyć groźnie, skończyło się tylko na siniaku ;). Na szczęście nie jestem jedyna, której się to przydarzyło - wpadkę na wybiegu zaliczyły takie topmodelki jak Naomi Campbell, Lara Stone, Agyness Deyn czy Jac. Następnym razem obiecuję patrzeć nogi na schodach, a Wy trzymajcie za mnie kciuki! ;)




2 komentarze: